Przejdź do treści
Strona główna » W kontekście wojny

W kontekście wojny

Nie łudźmy się – przysłowie łacińskie „chcesz pokoju, szykuj się na wojnę„, jest w dzisiejszych czasach bardzo aktualne.

1. Rosja zaatakuje Polskę?

Bazując na informacjach podanych w odcinku Historii Realnej z majorem Fiszerem: jeśli wojna na Ukrainie zostanie zamrożona z inicjatywy Rosji, a państwa Zachodu powrócą do business as usual, co pozwoli Rosji odbudować potencjał militarny, za 7-8 lat możemy spodziewać się rozszerzenia wojny o teren NATO, w szczególności kraje nadbałtyckie. Sprzyjać temu scenariuszowi miałby atak Chin na Taiwan, który odciągnąłby USA od Europy.

Zgodnie z tym, o czym pisał Matthew Karnitschnig na łamach Politico, powołując się m.in. na słowa ówczesnego prezydenta Estonii Toomasa Hendrika Ilvesa po aneksji Krymu, atak na Przesmyk suwalski pozwoli Rosji połączyć teren Obwodu kaliningradzkiego z terenem Białorusi, a jednocześnie odetnie Litwę, Łotwę i Estonię od innych państw NATO (choć tu pojawia się modyfikator w postaci dołączenia do NATO Finlandii i Szwecji).

Prawdopodobieństwo rozszerzenia wojny o polskie terytorium jest dość znaczące, choć nie przesądzone. Wykrwawienie Rosji w Ukrainie i zaangażowanie Zachodu, może wybić Rosji z głowy takie debilizmy.

2. Uciekać z kraju?

W kontekście preppingu i wojny często pada argument o tym, że jedynym racjonalnym działaniem jest ucieczka (jeśli chcemy przeżyć, powinniśmy uciec). To myślenie zawiera w sobie jednak pewien błąd. Gdyby Ukraińcy uciekali zamiast walczyć, Rosja byłaby już w Polsce, a co za tym idzie – Ukraińcy, którzy uciekli do Polski, musieliby uciekać dalej, na Zachód. Można to porównać do gaszenia pożaru – jeśli uciekamy i nie gasimy, pożar będzie się rozprzestrzeniał i robił szkody.

Historia wojny w Ukrainie pokazuje zresztą, że państwo może zakazać wyjazdu mężczyznom w określonym wieku, a także nakazać powrót do kraju tym, którzy już wyjechali.

Zatem w porządku jest zaplanować wyjazd rodziny. To ważne, aby zadbać o bezpieczeństwo rodziny. Ale należy też całkiem poważnie rozważyć to, że Ty sam zostaniesz i włączysz się w wysiłki w celu powstrzymania ruskiej zarazy.

3. Karabin czy łopata?

Wielu ludzi w pierwszej kolejności myśli o tym, żeby udać się na strzelnicę. Jednak – jak zauważa Krzysztof Przepiórka, były żołnierz GROMu na łamach wywiadu w Gazecie WyborczejTakie podejście trąci infantylizmem. Wyobrażamy sobie, że pójdziemy na strzelnicę i będziemy wszystko umieli. Nie od tego się zaczyna. Najpierw trzeba nauczyć się rozpoznawać zagrożenia, oceniać sytuację i odpowiednio reagować. Nikt nie musi być żołnierzem, nikt tego od społeczeństwa nie wymaga. Natomiast musimy się przygotować na najgorsze, czyli uszczelnić nasz egzystencjalny system bezpieczeństwa.

To niezwykle trafna uwaga, która głęboko zapadła mi w pamięć. Dysponując tysiącem ludzi z różnorakim doświadczeniem wojskowym i pięciuset karabinami, dałbym karabiny tym, którzy posiadają NAJWIĘKSZE kompetencje w tej materii. Wszystkich innych zaangażowałbym w różnego rodzaju prace pomocnicze, wsparcie na zapleczu, organizację logistyki etc.

Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie – jak mógłbym pomóc? Jakie są moje silne strony? Jakie jest moje doświadczenie i moje praktyczne umiejętności. I nie zawsze będzie to oznaczało przeszkolenie wojskowe, bo przecież w Polsce nie ma obecnie nawet służby zasadniczej. Ale przydany może być kierowcy kat. od C wzwyż, jak i ratownik medyczny. Wiele z tych kompetencji można zdobywać i szlifować w czasie pokoju. Warto w tej kwestii pozostać jednak realistą.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.